Miało być o Maratonie Górskim w Szczawnicy…
… to jest.
Dokładam jeszcze Bieg na Śnieżkę
Mój organizm ma ze mną przeje…ne. Ostre słowa na początek, ale inaczej
tego wyrazić nie sposób. Mam w sobie tą destrukcyjną potrzebę do testowania
siebie w extremalnych warunkach. Im gorzej i ciężej, tym czuję się lepiej.
Przejawia się to w różny sposób np. jak biegnę, często narzucam sobie takie
tempo, żeby sprawdzić ile wytrzymam, gdzie jest ta granica. Jak to się kończy? Nie muszę chyba mówić, ale
jak rezultat jest zadowalający i przekraczam bariery osiągam istny stan nirwany.
Trwa on dość krótko, do czasu znalezienia nowego celu, albo stwierdzenia, że
można lepiej, wyżej i dalej…. I tak to się kręci.